Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Anatomia Umierania
#1
„Ngo-śes-pa dang grol-ba dus-mnyam-du ‚ong-ngo
Ze zrozumieniem przychodzi wyzwolenie.”
Bar-do Thos-grol

Nie znajdziemy żadnej innej tradycji filozoficznej czy religijnej, w której do śmierci przywiązywano by tak niewielką wagę i znano jej anatomię tak dokładnie jak w filozofii Buddyzmu. Chciałbym więc, by ten artykuł, mimo, że w swojej naturze nie jest poświęcony tematyce wyłącznie okultystycznej (przynajmniej z punktu widzenia zachodniej tradycji magii) ukazał Wam ideę śmierci jako inicjacji prowadzącej do oświecenia, czy też wyzwolenia. W pierwotnej istocie ten esej ma być wstępem do grupy artykułów związanych z tanatologią oraz – co bliższe zachodniemu okultyzmowi – z nekromancją. Wszystkie religie zgadzają się, co do tego, że śmierć nie jest definitywnym końcem, że umiera jedynie powłoka materialna, zaś duchowa świadomość idzie dalej. Każdy system opisuje więc zjawisko exitus letalis[1] dość pobieżnie skupiając się raczej na elementach eschatologicznych. I tutaj pojawia się Buddyzm, który bardzo dokładnie opisuje anatomię umierania.


Wadżrajana[2] jest szkołą filozofii buddyjskiej powstałą w II wieku naszej ery w Indiach, jest kierunkiem związanym z praktyką tantr w ramach tradycji mahajany[3], na tyle jednak rozwiniętą, że umożliwia bezpośrednie doświadczenie natury rzeczywistości, na temat której tylko „wnioskuje się” w teoriach mahajany. To właśnie tej szkole zawdzięczamy opisanie etapów umierania istoty ludzkiej. Wadżrajana naucza, że śmierć przebiega w ośmiu etapach. Każdy z nich charakteryzuje się rozpadem konkretnego żywiołu w organizmie, a także odpowiednimi do tego efektami fizycznymi. Jednocześnie etapy te mogą przebiegać w sposób powolny – gdzie poddają się obserwacji – ale równie dobrze mogą pojawić się tak szybko, że nie da się ich od siebie odróżnić. Według tej filozofii ludzie czyści, o mniejszym obciążeniu karmicznym umierają spokojniej, zaś źli ludzie umierają szybko – co zazwyczaj oznacza śmierć tragiczną w jakimś wypadku. Zanim przejdę do wymienienia i opisania poszczególnych etapów, muszę przypomnieć, że śmierć
w buddyzmie jest jedynie formą inicjacji, którą określamy mianem descensus ad inferos[4]. Po ustaniu fizycznych objaw życia, świadomość (a dokładniej doświadczenie) przechodzi do stanu bar-do śmierci, który jest niczym innym jak kolejnym stanem przejściowym egzystencji podobnie jak życie, sen czy medytacja. W tym czasie dochodzi do procesów wewnętrznych, które decydują o tym, czy człowiek trafi do jednej z sześciu sfer Samsary[5].

Czytaj dalej tutaj...
Kiedyś nadejdzie nowych czasów powiew,
To co umarłe na nowo się zrodzi,
Ze snu długiego zbudzą się Bogowie,
Silni i władczy, potężni i młodzi.
Odpowiedz
#2
Rasphul ciekawy material. Wyglada na to, ze "umieranie" to dosc zlozony proces fizyczno-energetyczny i ze wcale nie przebiega on tak latwo jakby sie moglo wydawac. Po przeczytaniu odnosze wrazenie rozciagniecia w czasie? A moze to tylko wrazenie. Cale spektrum opisanych roznych doznan znajduje swoje uzasadnienie. Niemniej jednak skads sie wzial poglad, ktory kiedys slyszalam, ze dusza czlowieka moze byc obecna na ziemi -energetycznie- do okolo miesiaca od momentu uznania fizycznej smierci. Chyba ciezko to zweryfikowac.
Zycie juz takie jest, ze nigdy ci sie nie ukloni, dopoki ty pierwszy nie powiesz mu dzien dobry.
Odpowiedz
#3
Nie ma przyjemniejszych tematów?
Moim zdaniem umierania się nie pamięta tak samo jak chwili narodzin, czy początku snu. Czy ktoś z was zadal sobie pytanie jak zacząl się wasz sen? Zawsze jest się gdzieś nie wiadomo skąd i dlaczego.
Śmierć to skomplikowany proces. Traci się przytomność, organizm się broni, stresuje, poziom adrenaliny się zwiększa. Krótko mówiąc.
Odpowiedz
#4
Polak - jest wiele przyjemniejszych tematów.
Jestem świadom, że ludzie bardzo często uciekają od tematyki śmierci.
Chwytacie się życie kurczowo, z odrazą patrząc na starzejące się ciała, które przypominają Wam o nieuniknioności Waszego losu. Każdy umiera i im szybciej się z tym pogodzicie, im szybciej zapoznacie się z tym zjawiskiem tym więcej wyciagniecie korzyści z procesu przekraczania granicy.
Kiedyś nadejdzie nowych czasów powiew,
To co umarłe na nowo się zrodzi,
Ze snu długiego zbudzą się Bogowie,
Silni i władczy, potężni i młodzi.
Odpowiedz
#5
Nie wiem czy to do konca mozliwe, zeby sie tak kurczowo uchwycic zycia. Raczej nie sposob uniknac stycznosci ze smiercia, zapewne kazdy ma w rodzinie kogos, kto "odszedl", juz niedlugo Swieto Zmarlych wiec temat bedzie powracal w myslach. Taka pora, porzadkowanie grobow i przyroda tez sie chyli ku zimie czyli okres spoczynku. A czlowiek... zyc musi, pracowac i jakos funkcjonowac. Smierc przeplata sie z zyciem i narodzinami, odwieczny cykl. Kazdy z nas bedzie zyl tyle ile ma przeznaczone. Ot i wszystko. Mruga2
Zycie juz takie jest, ze nigdy ci sie nie ukloni, dopoki ty pierwszy nie powiesz mu dzien dobry.
Odpowiedz
 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Czym jest ParaMythology?

ParaMythology.PL jest stroną zrzeszającą wszystkich miłośników zjawisk nadprzyrodzonych, ezoteryki i wierzeń. Tutaj każdy znajdzie coś dla siebie i będzie mógł podyskutować na tematy dziwne i trudne.