chevron_left chevron_right
Zaloguj Zarejestruj

Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5


filter_list
Przeczytałem Biblię i jestem ateistą
Autor Wiadomość
Gron Offline
Kozioł vel Cesarzowa
Zasłużeni

Posty: 258
Dołączył/a: 05 2012
Reputacja: 47
Przeczytałem Biblię i jestem ateistą 23.08.2012, 15:37    #1

Przeczytałem Biblię i jestem ateistą

[Obrazek: 66c907293a3a2e33118227f84669fa80,51,1.jpg]


Stanowi podwaliny kultury europejskiej. Jest również źródłem sporów. Dla jednych święta, dla innych absurdalna. Jej zadaniem jest nauka miłości, a mordowano w jej imieniu. Mowa oczywiście o Biblii. Według Żydów i chrześcijan jest to zbiór ksiąg natchnionych przez Boga. Mimo że spisane ludzką ręką, treści w niej zawarte uważane są za zapis słowa Bożego i stanowią fundament wiary. Dla religijnych rebeliantów Pismo Święte jest jednak jedynie książką fantastyczną, z dość nieprzyjemnym głównym bohaterem.

Religia przenoszona jest niemalże drogą płciową – wszak to zazwyczaj rodzice wpajają ją swoim pociechom jako pierwsi. Ślepy los i położenie geograficzne miejsca narodzin w dużej mierze implikują przynależność do konkretnej wiary. Dogmaty religijne przedstawiane są dzieciom jako fakty i nieczęsto są przez nie kwestionowane. Dzieci z natury są ufne.

- Regułą jest nabywanie wierzeń w procesie socjalizacji, a nie poprzez samodzielne poszukiwania i krytyczne dociekania; taka droga chyba częściej od wiary oddala niż do niej zbliża. Myślę jednak, że dla chrześcijan niepokojące powinno być pytanie, dlaczego "słowo Boże" zawarte w księdze ma moc zaledwie taką, że przekonuje tych, którzy już są przekonani - zastanawia się Jerzy Bokłażec, autor bloga ateista.blog.pl.

Chrześcijański system religijny opiera się na wierze w moc słowa Bożego, którego rejestrem jest Biblia. Skoro ów zbiór ksiąg jest dziełem nieomylnego Stwórcy, to dlaczego znajduje się w nim tyle sprzeczności? To pytanie krąży w głowach niektórych ludzi, którzy zaznajomili się z Pismem świętym. - Najwyraźniej księga sama w sobie, niepodparta żywym przekazem, znaczy niewiele. Potwierdzają to liczne w historii rzymskiego katolicyzmu kary za czytanie i posiadanie Biblii, zwłaszcza tłumaczonej na języki narodowe; świadczą one co najmniej o tym, że znajomość tej księgi nie jest konieczna, aby być dobrym chrześcijaninem. Niewykluczone, że taka znajomość wręcz to utrudnia, bo np. wymaga włożenia wysiłku w wyjaśnienie okrucieństw biblijnego Boga i usprawiedliwienie popełnianych przez niego zbrodni. Wymaga pracy nad interpretacją tych fragmentów Ewangelii, gdzie Jezus nie prezentuje się jako uosobienie miłości, lecz jako osoba porywcza, agresywna i mściwa. Tę pracę wykonali kapłani i jak się wydaje, ich wyjaśnienia rozwiewają ewentualne wątpliwości wiernych - dodaje Jerzy Bokłażec.

Jakkolwiek Jerzemu nie wpojono w dzieciństwie żadnej wiary, a studiowanie Pisma Świętego tylko utwierdziło go w przekonaniu, że Bóg nie istnieje, tak historia Dawida jest nieco inna. Był zagorzałym katolikiem. Jeździł na oazy, często się modlił, nosił nawet koszulki z wizerunkiem Jezusa. To jednak przeszłość. Dziś uważa się za ateistę i jak przyznaje, droga którą przebył była dla niego bolesna. - Utrata wiary to trudne przeżycie. W pewnym sensie to jak śmierć przyjaciela. Do tego rodzina i znajomi nie potrafili mnie zrozumieć. Miałem jednak dużo wątpliwości, których nie mogłem już dłużej w religijny sposób tłumaczyć – opowiada Dawid.

Wierzący chrześcijanie będą się zapewne za niego modlić, obwiniając szatana za to, że zbłądził oddalając się od Boga. Sam zainteresowany przyznaje jednak, że jego niewiara wynika z przenikliwego studiowania Biblii. - Znajdują się tam sprzeczności. A to oznacza, że coś musi być nieprawdziwe. Bo żadnej rzeczy nie może zarówno przysługiwać i nie przysługiwać ta sama cecha. Kto zatem określa, co jest, a co nie jest prawdą w Biblii? I czy jeśli Bóg by istniał, to jego natchnione dzieło zawierałoby informacje wzajemnie się wykluczające? Nie wydaje mi się - komentuje Dawid.

Sprzeczności biblijne są dwojakiego rodzaju. Pierwszą grupę stanowią informacje zawarte w Piśmie Świętym, które stoją w opozycji do tego, co ludzkość wie o świecie po latach przeprowadzanych badań i doświadczeń. Przykładem może być niezgodność opisu stworzenia z tym, co prezentują zdobycze współczesnej nauki. W Księdze Genesis przeczytać można, że Bóg najpierw stworzył Ziemię, później rośliny a dopiero potem Księżyc, gwiazdy i Słońce. Czy rośliny mogą żyć bez słońca? Astronomia, zajmująca się także historią Wszechświata, nie zgodziłaby się również ze stwierdzeniem, że nasza planeta powstała przed gwiazdami. Z resztą przez to, że przez wieki ów opis, pochodzący ze Starego Testamentu, odczytywany był dosłownie, ludzkość żyła w błędnym przekonaniu zakładającym istnienie układu geocentrycznego. I nie byłoby to żadną bolączką, wszak umysł ludzki jest omylny, gdyby nie fakt, że wszelkie próby podważania owej prawdy uważane były przez Kościół katolicki za herezje i karane śmiercią. Swoją drogą była to ciekawa interpretacja przykazania "nie zabijaj”.

Dzieło Mikołaja Kopernika, przedstawiające teorię heliocentryczną, "O obrotach ciał niebieskich", trafiło do indeksu ksiąg zakazanych. Na szczęście dla astronoma inkwizycja zainteresowała się nim, dopiero po jego śmierci. Jak jednak powszechnie wiadomo, Kościół przyznał się do popełnianych w przeszłości błędów. Nie powinno się również utożsamiać czynów ludzkich z nauką Bożą. Zastanawiające jest jednak to, że teksty biblijne, których nie można dłużej bronić przed krytyką, uważane są za źle zinterpretowane. Zakładając, że Bóg jest jedyną doskonałą istotą, czy ludzie będący niedoskonali mogą sobie pozwolić na objaśnianie jego słów? Czy ludzka logika nie jest w świetle tych prawd skazana na błędną interpretację? Kto ma zatem prawo oceniać co w Piśmie Świętym jest prawdą, a co jedynie metaforą i alegorią? Kościół katolicki uznając nieomylność papieża, wychodzi wiernym naprzeciw rozwiewając tego rodzaju zwątpienie. Do czego może doprowadzić taki oportunizm?

Biblia posiada również wewnętrzne sprzeczności. Przedstawiane w niej fakty niejednokrotnie wzajemnie sobie przeczą. - Jednym z przykładów jaki mogę wymienić, są dwa zupełnie różne rodowody Jezusa, przedstawione w Ewangelii Łukasza i Mateusza, które wymieniają różnych ojców Józefa - Jakuba i Helego. Czy to oznacza, że Józef miał dwóch ojców? - zastanawia się Dawid.

Tę kwestię można jednak próbować wyjaśnić. Otóż rodowody są zupełnie odmienne, nie sprzeczne. Jeden odosi się do linii Natana, drugi do Salomona. Obaj byli oni synami króla Dawida. Jakkolwiek absurdalna może się wydawać informacja o posiadaniu dwóch ojców przez Józefa, tak może ona mieć starotestamentowe uzasadnienie:

"Jeżeli bracia mieszkają razem, a jeden z nich umrze, nie pozostawiwszy po sobie syna, żona zmarłego nie wyjdzie za mąż na zewnątrz za obcego mężczyznę. Jej szwagier sprowadzi się do niej i weźmie ją sobie za żonę, i ożeni się z bezdzietną wdową po swoim bracie. Pierworodny, którego ona urodzi, zostanie uznany za syna zmarłego jego brata i tak nie będzie jego imię wymazane z Izraela” (5 Mojż 25-5:6). Powyższą zasadę prawdopodobnie stosowano nie tylko w kontekście rodzonego brata, ale również w obrębie rodów, co było mogło mieć związek z dziedziczeniem ziemi. Przy takiej interpretacji zarówno Jakub jak i Heli, będący potomkami z rodu Dawida, byli braćmi w myśl powyższego przykazania. Niezależnie od tego, który był biologicznym ojcem Józefa, obaj mogli być teoretycznie obdarzeni takim tytułem. Cały ten ambaras sprowadza się do starotestamentowej przypowieści o nadejściu mesjasza, który będzie potomkiem rodu Dawidowego. Problem polega na tym, że nawet znajdując wyjaśnienie dla dwóch różnych ojców Józefa, nie rozwiązuje się problemu sprzeczności. Otóż wspomniany wyżej rodowód dotyczy Józefa – przybranego ojca Jezusa, bo przecież tym prawdziwym jest Bóg. Jak więc takie postawienie sprawy ma się do przypowieści? Niektórzy teologowie, twierdzą, że Maryja również pochodziła z rodu Dawidowego, nie ma jednak na to w Biblii dowodów.


- Przykłady można mnożyć. Wszystkie Ewangelie zawierają odmienne informacje dotyczące zmartwychwstania Jezusa, losów Judasza, godziny śmierci Jezusa - wylicza Dawid. Obrońcy Biblii stwierdzić mogą, że wspomniane treści się nie wykluczają, a jedynie wzajemnie uzupełniają. Zrozumieć można, że ostatecznie niewielkie niuanse nie muszą stać się powodem do utraty wiary. Jak wytłumaczyć jednak problemy większego kalibru? - Rozglądając się dookoła tylko się utwierdzam w przekonaniu, że Bóg nie może istnieć. Dlaczego, na przykład, miałby on stworzyć kreta z błoną na oczach? Albo strusia ze skrzydłami, których nie może on używać do latania? Czy nie są to dowody na istnienie ewolucji? Darwin miał rację! A jeśli ją miał, oznacza to, że śmierć zawsze istniała we wszechświecie, nie może zatem być karą Bożą. A jak nie ma kary, to i niepotrzebne jest odkupienie. Śmierć Jezusa nie ma wówczas najmniejszego sensu - dodaje Dawid.

Problematyczny zdaje się być również wizerunek samego Boga. Richard Dawkins, profesor Uniwersytetu Oxford, autor książki "Bóg urojony", opisuje go w następujący sposób: Bóg Starego Testamentu to chyba jeden z najmniej sympatycznych bohaterów literackich: zawistny (i dumny z tego), małostkowy i niesprawiedliwy typ, z manią na punkcie kontrolowania innych i niezdolny do wybaczania, mściwy i żądny krwi zwolennik czystek etnicznych, mizogin, homofob i rasista, dzieciobójca o skłonnościach ludobójczych (i morderca własnych dzieci przy okazji), nieznośny megaloman, kapryśny i złośliwy tyran. Ci z nas, którzy od najwcześniejszego dzieciństwa się z nim stykają, nie dostrzegają tego horroru.

Ostre słowa Dawkinsa, zdeklarowanego i wojującego ateisty, są rezultatem wieloletniego studiowania Biblii. Znaleźć w niej można bowiem przykłady Boskiego okrucieństwa: "Skoro ci je Pan, Bóg twój, odda w ręce - wszystkich mężczyzn wytniesz ostrzem miecza. Tylko kobiety, dzieci, trzody i wszystko, co jest w mieście, cały łup zabierzesz i będziesz korzystał z łupu twoich wrogów, których ci dał Pan, Bóg twój. Tak postąpisz ze wszystkimi miastami daleko od ciebie położonymi, nie będącymi własnością pobliskich narodów. Tylko w miastach należących do narodów, które ci daje Pan, twój Bóg, jako dziedzictwo, niczego nie zostawisz przy życiu". (Pwt 20: 10-16)

Można mnożyć cytaty dotyczące zabijania, w zasadzie są to chyba każdemu dobrze znane treści biblijne. Interesująca jest natomiast opinia Boga dotycząca niewolnictwa: "Niewolnik też twój i niewolnica twoja. Które mieć będziesz, będą z narodów tych, które są około was, z nich kupować będziecie niewolnika i niewolnicę". (Kpł 25: 44-46)

- Nie wiem, co dobrego może nieść za sobą niewolnictwo. Jak rozumieć sprawiedliwość Bożą? - zastanawia się Anna. - To moja rasa, moi przodkowie, dlaczego Bóg pozwalał ich tak traktować? Zostałam wychowana w katolickim domu. Pamiętam jak babcia zabierała mnie do kościoła, a ja od najmłodszych lat zastanawiałam się jak to możliwe, że człowiek żył w brzuchu wieloryba - dodaje śmiejąc się. - Kiedy przeczytałam w Biblii fragmenty dotyczące niewolnictwa moje zwątpienie zostało spotęgowane i zaczęłam się zastanawiać. Dziś nie rozumiem, dlaczego Bóg, jeśli by istniał, miałby być tak mściwy? Jestem ułomnym człowiekiem, ale nigdy nie skazałabym swoich dzieci na ognie piekielne! - dodaje.

Wielu ateistów, afirmujących życie doczesne, swoją postawę życiową ukształtowało w wyniku studiowania Biblii i zakwestionowania jej świętości. Chrześcijanie nie muszą się z nimi zgadzać, czy jednak znają Pismo Święte? - W kontaktach z katolikami nierzadko odnoszę wrażenie, że nie czytają oni swojej świętej księgi - natomiast ja, ateista, wciąż do niej zaglądam i to dość często. Cóż, kapłan nie jest dla mnie autorytetem, a więc muszę sobie radzić sam - komentuje Jerzy. Obrońcy Pisma Świętego twierdzą, że obraz Boga jest kompleksowy, a przedstawianie go jako żądnego krwi tyrana jest bezpodstawne. Wszak ostatecznie to przecież sam Bóg umarł na krzyżu za grzechy ludzkości. Ateiści podważając jego istnienie, zastanawiają się natomiast, gdzie podziewa się łaskawy Ojciec w obliczu wojen, klęsk żywiołowych, problemu głodu. Dlaczego Bóg nienawidzi prezerwatyw, ale nie przeszkadza mu, że coraz więcej ludzi w Afryce umiera na AIDS? Stojąc po dwóch stronach barykady obie strony mogą odbijać argumenty w nieskończoność. Umysł ludzki zawsze znajdzie drogę na potwierdzenie własnych przekonań. Czasem okazują się one błędne. Przez wieki lekarze uważali, że upuszczanie krwi uleczy pacjenta. Rozwój medycyny pokazał dopiero, że żyli oni w błędzie. Wiara ma właściwości uskrzydlające. Jedni wierzą w Boga, inni tylko w Naukę. Tylko nieliczni twierdzą, że widzieli Stwórcę albo atom.


marian adonajski Offline
Nowicjusz

Posty: 60
Dołączył/a: 09 2014
Reputacja: -4
RE: Przeczytałem Biblię i jestem ateistą 11.09.2014, 20:27    #2

Jestem pod wrażeniem. Też studiowałem biblię,nie stałem się jednak ateistą czy niewierzącym. Stałem się natomiast wiedzącym. To że nie ma boga to fakt. Lecz z moich dociekań wypłynęła inna pewność. Przekonałem się ponad wszelką wątpliwość, że cała ta religia,wiara to tylko przykrywka. To co powinien człowiek w swoim życiu zrobić i co jest najważniejsze dla niego. To pozbyć się pasażera na gapę,który siedzi w nim i żeruje bezczelnie udając( boga,anioła stróża,żonę, męża, kochanka,kochankę i każdego do kogo człowiek żywi jakiekolwiek uczucie ).
Arronax Offline
Nowicjusz

Posty: 95
Dołączył/a: 04 2014
Reputacja: 1
RE: Przeczytałem Biblię i jestem ateistą 15.09.2014, 15:13    #3

Nie ma Boga to fakt. Na jakiej zasadzie dokonałeś takiej oceny? Ja np. uważam, że Bóg jest Uśmiech .
marian adonajski Offline
Nowicjusz

Posty: 60
Dołączył/a: 09 2014
Reputacja: -4
RE: Przeczytałem Biblię i jestem ateistą 15.09.2014, 15:44    #4

(15.09.2014, 15:13)Arronax napisał(a): Nie ma Boga to fakt. Na jakiej zasadzie dokonałeś takiej oceny? Ja np. uważam, że Bóg jest Uśmiech .
Na podstawie biblii doszedłem do wniosku że:
Wszystko co istniało, istnieje i istnieć będzie w przyszłości, musiało się rozpocząć. Każda rzecz i stworzenie ma swój początek- tylko bóg nie ma początku. Z tego wniosek że bóg nie istnieje. Nie powiesz chyba, że na początku była pustka i ciemność i ( oczywiście!!! bóg--- po to aby zaczął stwarzać). Jeśli uważasz że istnieje bóg, to musiał mieć początek- bo nie ma innej opcji. A jeśli miał początek to jest stworzeniem np. Człowiekiem.
Arronax Offline
Nowicjusz

Posty: 95
Dołączył/a: 04 2014
Reputacja: 1
RE: Przeczytałem Biblię i jestem ateistą 16.09.2014, 09:44    #5

Boga można też nazwać kreacjonistyczną energie która przenika i jest źródłem wszystkiego. Sam początek być może jest po prostu poza pojmowaniem ludzkim, nie jesteśmy w stanie tego pojąć. Rozumiem ten dylemat, jest to sprawa w sumie nie do wyjaśnienia. Na podstawie Biblii wierzysz w życie pozagrobowe i w duszę?
marian adonajski Offline
Nowicjusz

Posty: 60
Dołączył/a: 09 2014
Reputacja: -4
RE: Przeczytałem Biblię i jestem ateistą 16.09.2014, 12:34    #6

(16.09.2014, 09:44)Arronax napisał(a): Boga można też nazwać kreacjonistyczną energie która przenika i jest źródłem wszystkiego. Sam początek być może jest po prostu poza pojmowaniem ludzkim, nie jesteśmy w stanie tego pojąć. Rozumiem ten dylemat, jest to sprawa w sumie nie do wyjaśnienia. Na podstawie Biblii wierzysz w życie pozagrobowe i w duszę?

Energia jest energią i taką pozostanie, ja nie zauważam w niej żadnej boskości. Tak - wierzę w życie pozagrobowe. A w duszę nie wierzę, ja ją mam-jestem nią.
Arronax Offline
Nowicjusz

Posty: 95
Dołączył/a: 04 2014
Reputacja: 1
RE: Przeczytałem Biblię i jestem ateistą 17.09.2014, 14:53    #7

To w jaki sposób po śmierci ciała, tzn co idzie w dalszą drogę w zaświaty? Tak na szybko piszę jutro rozwinę. Ja czyli co?
marian adonajski Offline
Nowicjusz

Posty: 60
Dołączył/a: 09 2014
Reputacja: -4
RE: Przeczytałem Biblię i jestem ateistą 18.09.2014, 10:14    #8

(17.09.2014, 14:53)Arronax napisał(a): To w jaki sposób po śmierci ciała, tzn co idzie w dalszą drogę w zaświaty? Tak na szybko piszę jutro rozwinę. Ja czyli co?
W zaświaty idzie Twoje nieśmiertelne ciało. Tworzy się ono w procesie wypalania się atomów, z których składa się Twoje ciało. Podobne ciała posiada wszystko co żyje, jak i wszystko co istnieje.
Arronax Offline
Nowicjusz

Posty: 95
Dołączył/a: 04 2014
Reputacja: 1
RE: Przeczytałem Biblię i jestem ateistą 20.09.2014, 12:56    #9

A czemu w tej energii nie zauważasz Boskości?
marian adonajski Offline
Nowicjusz

Posty: 60
Dołączył/a: 09 2014
Reputacja: -4
RE: Przeczytałem Biblię i jestem ateistą 20.09.2014, 13:20    #10

(20.09.2014, 12:56)Arronax napisał(a): A czemu w tej energii nie zauważasz Boskości?

Bo jej tam nie ma. Jest to naturalny proces przez nikogo nie zainicjowany. Podobnie jak np. prędkość światła- chociaż niektórzy uznawali ( uznają ) słońce za boga. Odnajdując w promieniach słonecznych boskość.


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości