ParaMythology

Pełna wersja: Pojawianie się duchów i zjaw
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Obojętnie w jakim miejscu na świecie pytamy o pojawianie się duchów i zjaw w każdej kulturze to zdarzenie wydaje się być zapisane w historii człowieka. Te zjawiska nie muszą dotyczyć koniecznie osoby bliskiej lub spokrewnionej.

[Obrazek: nonne.jpg]

Istnieje wiele zjawisk objawiania się duchów. W kościołach, klasztorach, cmentarzach, miejscach katastrof wojennych lub bardziej lub mniej zadowalającą przeszłością.
Jednak nie każde objawienie musi się wiązać z zmarłą osobą. Często pokazują się ludzie, którzy jeszcze nie zmarli ale duchowo są w innym miejscu.
Jak daleko się pojawiali, w jaki sposób, czy te zdarzenia były prawdziwie zarejestrowane czy tylko widziane przez uczestników zdarzenia? Dużo ludzi pod dużym stresem lub wielką bojaźnią potrafi widzieć rzeczy które tak naprawdę nie istnieją.

Kolejne pytanie powinno brzmieć gdzie się pojawiają duchy i kim one są? W wielu objawieniach to zazwyczaj są nieżyjący ludzie lub nawet zwierzęta. Pozostaje tylko pytanie dlaczego nienawiedzamy po naszym zgonie wszystkich, których zapamiętaliśmy z życia? Nie można tu dokładnie powiedzieć dlaczego występują objawienia duchów. W większości przypadków winna jest tragiczna śmierć. Jak np. historia zamurowanej(w murze) zakonnicy, która zmarła z głodu za murem. Ten rodzaj ducha nie znalazł spokoju. Chcą dać jakby popis swojego istnienia, żeby je znaleziono i dano im pochówek by mogli żyć w wiecznym spokoju. Co się stało, że zmarły nie znajduje spokoju? Co chce nam powiedzieć?
Ale nie każdy zmarły co nas "odwiedza" musiał zginąć w jakimś strasznym wypadku. Często ludzie mówią o zmarłym przyjacielu lub członku rodziny który ich odwiedza. Zazwyczaj tuż po śmierci lub lata później. Tutaj powinno się myśleć o dwóch teoriach. Pierwsza powiedzieć "zegnaj" zmarłej osobie, której się chce pokazać, że się o niej myśli, a innej, że za życia się ją kochało. Jednak niema dowodów na to, że kiedyś naprawdę zmarły przyszedł by się pożegnać albo zobaczyć jak się dana osoba miewa. Nauka starała się, by otrzymać odpowiedzi na pojawiania się duchów. Jest też możliwe, że nasze wewnętrzne oko w czasie żałoby wyprawiało z nami "psoty" pokazując nam smutne obrazy, które uważamy za duchy naszych zmarłych.

[Obrazek: soldat.jpg]

Kolejny rodzaj objawienia to objawienie się bliskiej osoby, która czasowo nie jest lub nie może być z nami.

Istnieje np. opowieść pewnej kobiety, której mąż podczas wojny trafił w pułapkę. Był ciężko zraniony i był bardziej nieżywy niż żywy. W tym momencie kiedy został postrzelony zobaczyła go nagle jego żona na środku pokoju. Była zaskoczona, że jej mąż tak szybko wrócił. Ale gdy do niego mówiła nic nie odpowiadał, krótko potem zniknął tak zaskakująco jak się pojawił. Teoria mówi, że jej mąż w obliczu śmierci czuł się blisko żony i że był przy niej całym sercem, co ona mogła poczuć i nawet widzieć.

Taki rodzaj objawień ukazuje się nie tylko w czasie wielkiej potrzeby ale i w czasie wielkiej radości.

Widzicie zatem, jest wiele objawień które my nazywamy duchami czy zjawami. Jak one powstają i jak są w stanie się pojawić jest już od lat wielką zagadką. Ale czy za życia dowiemy się, dlaczego te objawienia bierzemy na poważnie i czy rzeczywiście są prawdziwe, czy będziemy musieli poczekać do śmierci tego nie wiemy. Jedno jednak jest pewne. Obojętnie czy pochodzą z serca czy to duchy rzeczywiście istniejące. Jedno jest pewne między ziemią i niebem jest coś czego nie umiemy opisać słowami czy nauką.
Według mnie ten mąż pojawił się blisko żony, ponieważ kochał ją. Był z domem związany emocjonalnie. Tak samo miała moja znajoma. Opowiadano mi, że kiedyś od swojego męża dostała piękny wazon, który stał na oknie. Pewnego dnia mąż wyszedł i w drodze do pracy miał wypadek, którego nie przeżył. Dokładnie w momencie jego śmierci wazon ten spadł na ziemie i potłukł się. Gdy kobieta to zobaczyła zrobiło jej się smutno, chwile później zadzwoniła do niej policja z informacją o śmierci męża. Siedziała później cała roztrzęsiona.

Sądzę, że to zależy od jakiegoś związania duchowego z jakimś miejscem i osobą. Zraniony mężczyzna porostu po raz ostatni wrócił do domu aby zobaczyć się z żoną. Takie zagadki pozostają nie rozwiązane na całe życie, chyba, że kiedyś komuś się uda...ale raczej wątpię. Wszystko wyjaśni się po śmierci a wtedy i tak już nikomu tej wiedzy nie przekażemy.
(19.01.2011, 14:56)Ingridka6 napisał(a): [ -> ]Sądzę, że to zależy od jakiegoś związania duchowego z jakimś miejscem i osobą. Zraniony mężczyzna porostu po raz ostatni wrócił do domu aby zobaczyć się z żoną.
Dosyć często człowiek związany jest z jakimś miejscem bądź osobą. Nic dziwnego, że mąż związany był ze swą żoną. W chwili śmierci musiał myśleć o niej i też chciał ostatni raz ją zobaczyć.

W tej króciutkiej Twojej opowiastce może być tak, że jednak mąż tej znajomej chciał poinformować żonę, że coś się złego stało i to też uczynił, i to bardzo, moim zdaniem, wymowny sposób. Więzi pomiędzy ludźmi są silne, nawet bardzo silne. Czasami nawet śmierć nie potrafi rozłączyć ludzi.
Zawsze jest też możliwe, że w chwili śmierci myślał o danym miejscu, rzeczy czy osobie. Ciekawe czy to też mogło sprawić takie wypadki. Teoretycznie w takim momencie umysłem jest się związanym z danym obiektem, ale czy to jest na tyle silne żeby gdzieś się znaleźć lub poruszyć czymś. Oczywiście mówię tutaj o rzeczach czy obiektach związanych z tą osobą, a nie o świeczniku na półce w sklepie. Chodzi o takie bliższe tej osobie, które kupiła, dostała albo coś tego typu. Po prostu co jest przesiąknięte powiedzmy jakąś jej energią. W dzisiejszym świecie jest tyle zagadek, że chyba niewielką cząstkę uda nam się wyjaśnić.
To bardziej potwierdza moją teorie, która jest ukazana tutaj.